W Gazie pomocy potrzebuje niemal cała licząca 2,1 mln osób populacja, a większość mieszkańców musiała opuścić swoje domy. W Sudanie liczba osób potrzebujących wsparcia wzrosła do 33,7 mln. Jednocześnie coraz mniej uwagi i środków trafia do krajów dotkniętych długotrwałymi kryzysami, m.in. Somalii, Afganistanu, Jemenu i państw Sahelu. Organizacje humanitarne muszą ograniczać pomoc, choć potrzeby nadal rosną.
– Obecnie mamy do czynienia zarówno z nowymi konfliktami i kryzysami, jak i z takimi, które się przeciągają. W Strefie Gazy praktycznie każdy potrzebuje pomocy humanitarnej, a możliwość jej dostarczania jest bardzo ograniczona. Drugim takim miejscem jest Sudan, który wyrasta obecnie na największy kryzys humanitarny. Ogromnym problemem są tam niedożywienie, zagrożenie dla kobiet i dzieci, przemoc seksualna oraz masowe przemieszczenia ludności – mówi agencji Newseria Helena Krajewska, rzeczniczka prasowa Polskiej Akcji Humanitarnej.
W Strefie Gazy większość mieszkańców jest wewnętrznie przesiedlona. Według Biura ONZ ds. Koordynacji Pomocy Humanitarnej (OCHA) na początku lipca 90 proc. ludności miało ograniczony dostęp do bezpiecznej wody, wobec 84 proc. miesiąc wcześniej. Zwiększenie dostaw pomocy i towarów komercyjnych poprawiło sytuację żywnościową, jednak większość mieszkańców wciąż jest uzależniona od wsparcia.
– Większość osób mieszka w tymczasowych schronieniach, dlatego dużym problemem jest zapewnienie im odpowiedniego schronienia przed zimą. Polska Akcja Humanitarna prowadzi w Strefie Gazy projekt, który ma odpowiadać na tę potrzebę. Potrzebny jest również dostęp do żywności i czystej wody, bez której trudno przygotować odżywcze mieszanki dla niedożywionych dzieci. Nieco ponad połowa szpitali i klinik funkcjonuje, ale tylko w ograniczonym zakresie, a na północy Strefy Gazy dostęp do opieki medycznej jest szczególnie utrudniony. Problemy dotyczą także dostaw pomocy humanitarnej. Nawet wcześniej zatwierdzone transporty bywają na przejściach granicznych odrzucane lub opóźniane – wskazuje Helena Krajewska.
Od początku roku do 6 sierpnia 2026 roku Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) odnotowała 45 ataków na opiekę zdrowotną w Strefie Gazy. W 33 przypadkach utrudniano udzielanie pomocy medycznej. Zginęło 10 osób, a 44 zostały ranne. Wiele z tych zdarzeń miało miejsce podczas ewakuacji medycznych w pobliżu przejścia granicznego w Rafah. Według OCHA konwoje były zatrzymywane, opóźniane lub przeszukiwane, a niekiedy zatrzymywano także pacjentów lub ich opiekunów.
W Sudanie ciężkie ostre niedożywienie może w 2026 roku dotknąć 825 tys. dzieci poniżej piątego roku życia, o 7 proc. więcej niż rok wcześniej. Według IPC, międzynarodowego systemu oceny bezpieczeństwa żywnościowego, w 14 rejonach Darfuru i Kordofanu istnieje ryzyko klęski głodu.
– Polska Akcja Humanitarna pomaga na granicy Sudanu i Sudanu Południowego. Wiemy, w jakim stanie ludzie docierają do tej granicy – są absolutnie wycieńczeni – podkreśla rzeczniczka PAH.
Według danych Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców (UNHCR) pod koniec 2025 roku liczba sudańskich uchodźców i osób ubiegających się o azyl sięgała niemal 3,8 mln, o 35 proc. więcej niż rok wcześniej. Najwięcej przebywało ich w Czadzie – 1,3 mln, Egipcie – 834,2 tys. oraz Sudanie Południowym – 571,1 tys. Łącznie państwa regionu przyjęły 96 proc. sudańskich uchodźców.
Brakuje również pieniędzy na prowadzenie działań pomocowych. Według danych OCHA plan pomocy humanitarnej dla Sudanu był pod koniec sierpnia sfinansowany w niespełna 41 proc.
– Zainteresowanie mediów kryzysami humanitarnymi jest największe wtedy, gdy coś się wydarza, na przykład wybucha wojna. Później stopniowo spada, chociaż potrzeby nie znikają. Widzieliśmy to w przypadku Ukrainy. Przed 2022 rokiem niewiele osób interesowało się tym, że pomocy nadal potrzebowało tam ponad 3 mln ludzi. Po rozpoczęciu pełnoskalowej wojny zainteresowanie gwałtownie wzrosło, a teraz znowu spada. Podobnie jest z przedłużającymi się kryzysami w Sudanie i Strefie Gazy, mimo że potrzeby pozostają ogromne – ocenia Helena Krajewska.
Niski poziom finansowania dotyczy także wielu kryzysów, o których rzadko informują media. Według danych OCHA pod koniec sierpnia plan pomocy dla Somalii był sfinansowany w niespełna 31 proc. Organizacje działające w Afganistanie otrzymały ok. 29 proc. potrzebnych środków, a w Jemenie – ok. 20 proc. Pod koniec kwietnia finansowanie działań w Burkina Faso, Mali i zachodniej części Nigru wynosiło 28 proc. zgłoszonych potrzeb.
– Są niedofinansowane kryzysy, o których niemal się nie mówi, na przykład w Ameryce Środkowej, w tym w Hondurasie, w Sahelu Centralnym czy Somalii. Sytuacja w Somalii bardzo się w tym roku pogłębiła, ale zainteresowanie tym kryzysem jest niewielkie – wskazuje rzeczniczka PAH.
W Somalii pomocy humanitarnej potrzebuje 4,8 mln osób. W 2026 roku ostre niedożywienie może dotknąć 1,85 mln dzieci poniżej piątego roku życia, a u 421 tys. z nich może wystąpić jego najcięższa postać. W Afganistanie wsparcia potrzebuje ok. 21,9 mln osób, czyli blisko 45 proc. ludności kraju.
W 2026 roku pomocy humanitarnej w Ukrainie potrzebuje 10,8 mln osób. Ze względu na ograniczone środki plan ONZ zakłada dotarcie do 4,1 mln osób znajdujących się w najtrudniejszej sytuacji, przede wszystkim mieszkańców terenów przyfrontowych, osób przesiedlonych, starszych i z niepełnosprawnościami.
– Wojna w Ukrainie wkroczyła w trudną fazę, ponieważ jest to kryzys, który się przeciąga, a pomocy nadal potrzebuje bardzo wiele osób. W miejscowościach położonych przy linii frontu potrzeba praktycznie wszystkiego: żywności, artykułów higienicznych i materiałów do zabezpieczania uszkodzonych domów, zwłaszcza przed zimą. W innych częściach kraju potrzebne są pomoc psychologiczna i finansowa oraz wsparcie po nalotach, m.in. w Kijowie, Charkowie, Dnieprze i Zaporożu. Wraz ze zbliżającą się zimą tej pomocy będzie potrzeba znacznie więcej. Obawiamy się, że zabraknie na nią środków – mówi Helena Krajewska.
Duże kryzysy humanitarne trwają w Demokratycznej Republice Konga i Haiti. Według OCHA w DR Konga pomocy potrzebuje blisko 15 mln osób, ale plan działań humanitarnych obejmuje 7,3 mln z nich. Na trwający od lat kryzys nałożyła się epidemia eboli. Według Światowej Organizacji Zdrowia do 12 sierpnia 2026 roku potwierdzono 4665 przypadków choroby i 2184 zgony. Epidemia objęła 54 strefy zdrowotne w sześciu prowincjach i jest największą w historii kraju.
W Haiti pomocy potrzebuje 6,4 mln osób, a ok. 1,5 mln mieszkańców musiało opuścić swoje domy z powodu przemocy gangów. Plan działań humanitarnych zakłada objęcie wsparciem 4,2 mln osób i wymaga 880 mln dol. Grupy zbrojne kontrolują główne drogi, co utrudnia organizacjom humanitarnym dotarcie do potrzebujących.
– W Demokratycznej Republice Konga trwa ogromna epidemia eboli, która przekroczyła już poziom poprzednich epidemii w tym kraju. Nakłada się ona na istniejący kryzys humanitarny i może doprowadzić do dalszego pogorszenia sytuacji. Na Haiti dużym problemem są przemoc gangów oraz ograniczone możliwości udzielania pomocy humanitarnej. Są też kraje, o których niemal się już nie mówi, mimo że potrzeby pozostają ogromne, jak Jemen i Afganistan – wymienia rzeczniczka PAH.
Trzęsienia ziemi pogłębiły kryzysy trwające już w Kolumbii i Wenezueli. W Kolumbii wstrząs o magnitudzie 7,4, który nastąpił 10 sierpnia, dotknął ponad 282,7 tys. osób. Według danych OCHA z 20 sierpnia zginęło 319 osób, a ponad 31,4 tys. domów zostało zniszczonych. Jeszcze przed katastrofą pomocy humanitarnej w kraju potrzebowało 10,4 mln osób.
W Wenezueli 24 czerwca doszło do dwóch silnych trzęsień ziemi. Jeszcze przed nimi pomocy humanitarnej potrzebowało tam 7,9 mln osób. Do 14 sierpnia ponad 304 tys. poszkodowanych otrzymało pomoc lub skorzystało z podstawowych usług.
– Tak jest z nagłymi kryzysami, że interesujemy się nimi przede wszystkim wtedy, gdy dochodzi do katastrofy. Później media wyjeżdżają, kończy się główna faza pomocy humanitarnej, ale kryzys nadal trwa i często się pogłębia. Dlatego nie możemy zapominać także o tych miejscach – podsumowuje Helena Krajewska.
Źródło: https://biznes.newseria.pl/news/glod-epidemie-i-brak,p1292400053









