Wykorzystanie sztucznej inteligencji w firmach rośnie, ale tempo realnych wdrożeń pozostaje znacznie wolniejsze od wcześniejszych oczekiwań rynku. Dane pokazują, że z rozwiązań AI korzysta dziś wciąż niewiele przedsiębiorstw, a menedżerowie coraz częściej wskazują na bariery regulacyjne, koszty oraz brak powtarzalnych efektów biznesowych. W praktyce technologia jest testowana głównie w wybranych obszarach, a kluczowe decyzje nadal pozostają po stronie człowieka. Również w firmach, które wdrożyły AI, nierzadko towarzyszą temu rozczarowania.
– Sztuczna inteligencja właściwie nie ma dziś żadnych dokonań. Fascynacja trwa bez względu na to i powoli zaczyna się pojawiać świadomość wśród użytkowników i częściowo wśród inwestorów, że nadzieje pokładane w tej technologii były może nie nadmierne, ale na pewno przedwczesne. To jest bardzo droga technologia, w ogóle nieprzetestowana w praktyce, która zderza się z granicami wyznaczonymi niekoniecznie przez etykę, ale przez regulacje – ocenia w rozmowie z agencją Newseria prof. dr hab. Wojciech Czakon, kierownik Katedry Zarządzania Strategicznego Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Według danych Eurostatu z 2025 roku 19,95 proc. przedsiębiorstw w Unii Europejskiej zatrudniających więcej niż 10 pracowników wykorzystywało co najmniej jedną technologię sztucznej inteligencji, wobec 13,48 proc. rok wcześniej. Z rozwiązań AI korzystało 17,13 proc. małych firm, 30,36 proc. średnich oraz 55,03 proc. dużych przedsiębiorstw. Dane te pokazują, że mimo dynamicznego wzrostu zainteresowania sztuczną inteligencją skala jej realnego wykorzystania wciąż pozostaje ograniczona, zwłaszcza poza największymi organizacjami.
Najwyższy poziom wykorzystania AI odnotowano w sektorach opartych na wiedzy i danych. W sektorze informacji i komunikacji technologię stosowało 62 proc. firm, a w usługach profesjonalnych, naukowych i technicznych – ok. 40 proc. W pozostałych branżach rozwiązania oparte na AI pojawiają się znacznie rzadziej. Firmy wciąż ostrożnie podchodzą do tej technologii, oczekując bardziej przewidywalnych i powtarzalnych efektów.
– To, co ją napędza, to oczekiwanie inwestorów. Natomiast klienci nie widzą specjalnie wartości dodanej, raczej widzą wartość ujemną, pracownicy żyją w lęku, a menedżerowie znajdują się między młotem a kowadłem, więc czas jest burzliwy – podkreśla prof. Wojciech Czakon.
Według danych Eurostatu w 2025 roku zaledwie 8,36 proc. przedsiębiorstw w Polsce wykorzystywało rozwiązania oparte na sztucznej inteligencji. Potwierdzają to dane GUS – 8,7 proc. firm deklarowało użycie AI, głównie w formie generowania tekstu lub głosu (5,3 proc.) oraz analizy tekstu (2,1 proc.). Raport Polskiego Instytutu Ekonomicznego „AI w polskich przedsiębiorstwach” podaje, że zdecydowana większość podmiotów w Polsce nie chce wdrażać sztucznej inteligencji, dopóki nie będzie to konieczne – wskazało tak aż 77 proc. firm, które nie korzystają z AI. Najczęściej wskazują one na wysokie koszty wdrożeń oraz braki kompetencyjne jako główne bariery adaptacji technologii. Raport PIE podkreśla również, że inicjatywy związane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji często mają charakter oddolny, a nie strategiczny, co utrudnia ich skalowanie w organizacjach.
– Oczekiwania względem sztucznej inteligencji są gigantyczne, tak wielkie, że na końcu czeka nas wszystkich rozczarowanie, więc być może jest to dobry moment, żeby skalować nasze oczekiwania i zastanowić się, czy chodzi o wielokrotne, liczone w tysiącach procent pożytki, czy może chodzi o jednocyfrowe wzrosty – podkreśla ekspert.
W raporcie „The GenAI Divide. State of AI in Business 2025”, przygotowanym w ramach projektu NANDA (Networked AI Agents in Decentralized Architecture) na uczelni MIT, wielomiliardowe inwestycje firm w GenAI nie przynoszą oczekiwanych rezultatów. Tylko 5 proc. pilotaży integrujących AI generuje milionową wartość, podczas gdy zdecydowana większość pozostaje bez mierzalnego wpływu na wynik finansowy. Powszechnie stosowane narzędzia, jak ChatGPT czy Copilot, zwiększają przede wszystkim indywidualną produktywność, a nie wynik finansowy. Narzędzia korporacyjne także nie przynoszą rezultatów, często bywając odrzucane już na etapie pilotażu. Takie wnioski przyniosła analiza ponad 300 projektów AI, 52 wywiadów i ponad 150 ankiet wśród kadry zarządzającej.
– Menedżerowie szukają w AI zwiększenia produktywności, a mówiąc najprostszym językiem, chodzi o obcięcie kosztów. Jeżeli jakaś technologia daje obietnicę zejścia z 12, 13, 15, a nawet 20 etatów w zamian za funkcjonowanie agenta opartego na sztucznej inteligencji, który kosztuje 150–120 zł miesięcznie, to to jest wielka pokusa. Pytanie, czy mamy do czynienia z ekwiwalentem wartości – mówi prof. Wojciech Czakon. – Menedżerowie eksperymentują, robią to dobrze i szybko, ale jeszcze ktoś musi nadzorować całość. Dzisiejszy wynik nadzoru nad całością jest negatywny i wynosi 9:1, gdzie 1 to są efekty pozytywne, a 9 niespełnione nadzieje.
W 2025 roku 11,75 proc. przedsiębiorstw w Unii Europejskiej wykorzystywało technologie analizy języka pisanego, 9,55 proc. – narzędzia generujące obrazy, wideo lub dźwięk, a 8,76 proc. – systemy generujące tekst, mowę lub kod programistyczny. Koncentracja na takich zastosowaniach pokazuje, że przedsiębiorstwa wybierają obszary o relatywnie niskim ryzyku operacyjnym i regulacyjnym, pozostawiając bardziej wrażliwe decyzje po stronie człowieka.
– Jeżeli rozbierzemy na części pierwsze to, czym sztuczna inteligencja się wydaje, to mamy na pewno automatyzację procesów i uczenie maszynowe. Tutaj w procesach produkcyjnych jest zaawansowane stadium. Mamy też modele językowe: ChatGPT, Gemini, Copilot i wiele innych, i niestety trzeba powiedzieć, że to są produkty mało wiarygodne – wskazuje kierownik Katedry Zarządzania Strategicznego UJ. – Gdyby ocenić je okiem akademika, to są po prostu słabe, a gdyby ocenić je okiem przeciętnego odbiorcy, to mogą być wystarczające. Ale nie jestem pewien, czy ktokolwiek z nas chciałby się znaleźć w środku zawieruchy na dużym lotnisku, w którym to sztuczna inteligencja, a nie człowiek, kieruje ruchem zastępczym i decyduje na przykład, czy polecimy do Warszawy przez Oslo czy Stambuł.
Jak podkreśla, problem braku wiarygodności hamuje jeszcze zastosowanie AI przykładowo w usuwaniu szkód ubezpieczeniowych, w procedurach medycznych, kwalifikowaniu pracowników do awansu czy zatwierdzaniu sprawozdań finansowych.
– Do tego chcemy człowieka. To jest ciekawe, bo człowiek przecież nie daje stuprocentowej gwarancji, ale technologia daje jeszcze mniejszą gwarancję i na dodatek za nią nikt nie jest odpowiedzialny – dodaje ekspert. – Odpowiedzialność w przypadku technologii jest wielkim znakiem zapytania. Póki nie znajdziemy jako społeczeństwo odpowiedzi na to pytanie, kto jest odpowiedzialny za jej efekty i błędy, póty wdrożenia będą szły wolniej, niż byśmy chcieli.
Problem odpowiedzialności za decyzje podejmowane przez algorytmy jest jednym z głównych wątków europejskiej debaty regulacyjnej wokół sztucznej inteligencji i realnie spowalnia decyzje wdrożeniowe w firmach. Kwestia ta jest jednym z kluczowych elementów unijnego AI Act, który wprowadza podział systemów sztucznej inteligencji według poziomu ryzyka oraz określa obowiązki po stronie dostawców i użytkowników technologii. W przypadku systemów wysokiego ryzyka regulacje przewidują m.in. wymogi nadzoru człowieka, dokumentowania decyzji algorytmów oraz możliwość sankcji finansowych, co w praktyce skłania wiele firm do ostrożnego, etapowego wdrażania AI.
Źródło: https://biznes.newseria.pl/news/wykorzystanie-ai-w-firmach,p1146543751









