Trzy dni w czasach pokoju i 24 godziny w sytuacjach kryzysowych – tyle ma trwać przemieszczanie się żołnierzy i sprzętu wojskowego na terenie Unii Europejskiej po utworzeniu tzw. militarnej strefy Schengen. Parlament Europejski wskazuje na pilną potrzebę zwiększenia mobilności wojskowej UE w obliczu potencjalnego zagrożenia ze strony Rosji. Dąży również do zwiększenia finansowania tego obszaru i ścisłej współpracy z NATO. Europarlamentarzyści zaznaczają, że jeszcze w tym roku chcą doprowadzić sprawę militarnego Schengen do końca.
– To, co jest najważniejsze, jeżeli chodzi o szybkość reakcji na zagrożenia, to mobilność sił zbrojnych państw członkowskich NATO. Niestety jest ona ograniczona ze względu na procedury na poszczególnych granicach. W 2024 roku doszło jednak do podpisania porozumienia pomiędzy Niemcami, Niderlandami a Polską, aby udrożnić kanał transportowy dla sprzętu i sił wojskowych – mówi agencji Newseria Andrzej Grzyb, poseł na Sejm z PSL, przewodniczący sejmowej Komisji Obrony Narodowej.
Mowa o liście intencyjnym podpisanym w styczniu 2024 roku przez ministra obrony narodowej Władysława Kosiniaka-Kamysza, a także szefów niemieckiego i holenderskiego resortu obrony. Celem trójstronnego porozumienia było ujednolicenie procedur podczas planowania i realizacji przemieszczeń wojsk w ramach planów sojuszniczych.
– Sprawa mobilności wojskowej, nazywana „wojskowym Schengen”, musi być doprowadzona do finału. Ona gwarantuje szybkość reakcji zarówno przy transporcie wojsk, jak również sprzętu. Wiemy, że on też ma swoje wymagania, w szczególności jeżeli chodzi o przeprawy, gdzie musi być odpowiednia nośność. Nie mówiąc już o wąskich gardłach pojawiających się na granicach – tłumaczy Andrzej Grzyb.
Parlament Europejski w rezolucji przyjętej w grudniu 2025 roku przyznał, że w zakresie mobilności wojskowej poczyniono już duże postępy, jednak wciąż dostrzega bariery administracyjne, finansowe oraz infrastrukturalne. Apeluje więc o utworzenie tzw. militarnej strefy Schengen, która ułatwi przemieszczanie wojsk i sprzętu w całej UE.
– W tej chwili transport wiąże się z bardzo dużą biurokracją, wymaga zezwoleń w każdym kraju członkowskim. Według naszych obliczeń średnio zajmuje to około 40 dni. Nam zależy na tym, by zajmowało to kilkanaście, maksymalnie kilkadziesiąt godzin, w związku z tym chcemy ujednolicić zasady i formularze na poziomie europejskim – tłumaczy Michał Szczerba, poseł do Parlamentu Europejskiego z Koalicji Obywatelskiej, członek Komisji Bezpieczeństwa i Obrony (SEDE) w Parlamencie Europejskim.
Europarlamentarzyści chcą, aby siły szybkiego reagowania mogły przekraczać granice wewnętrzne w ciągu trzech dni w czasie pokoju, a w sytuacji kryzysowej – do 24 godzin.
– Żeby zbudować „wojskowe Schengen”, potrzebne są nowe regulacje. Nie chodzi jednak o to, żeby było więcej przepisów, wręcz przeciwnie – żeby było ich mniej. Dlatego te wszystkie zezwolenia zostaną ujednolicone na poziomie europejskim – zaznacza europoseł z Koalicji Obywatelskiej. – Dla nas najważniejsze jest to, żeby jak najszybciej zlikwidować biurokrację w zakresie transportu wojska i sprzętu. Co istotne, w całym projekcie mamy też kanały strategiczne, tak zwane korytarze. Służą one do tego, żeby wskazać kluczowe drogi, mosty, linie kolejowe, które mogą zapewnić szybki transport np. sprzętu wojskowego w sytuacji zagrożenia.
Jak podkreślali członkowie komisji SEDE, którzy w ubiegłym tygodniu wizytowali polskie zakłady przemysłu obronnego i sprawdzali ich gotowość na inwestycje w ramach programu SAFE, potrzebne jest także wzmocnienie i modernizacja infrastruktury, aby możliwy był transport ciężkiego sprzętu.
– Uważam, że możemy to osiągnąć dość szybko. Wskazaliśmy już ponad 100 punktów ryzyka i pięć priorytetowych osi działania. Jedna z nich jest w Polsce i planujemy szybki rozwój w tym kierunku – mówi Nicolás Pascual de la Parte, poseł do Parlamentu Europejskiego z Partii Ludowej w Hiszpanii, członek Komisji Bezpieczeństwa i Obrony w Parlamencie Europejskim.
W listopadzie 2025 roku Komisja Europejska przedstawiła pakiet dotyczący mobilności wojskowej. Jednym z jego priorytetów jest wzmocnienie infrastruktury transportowej. Mowa m.in. o modernizacji czterech najważniejszych korytarzy mobilności wojskowej, tj. północnego, środkowo-północnego, środkowo-południowego i wschodniego. KE podkreśla także potrzebę usunięcia głównych wąskich gardeł wzdłuż korytarzy dzięki inwestycjom w 500 zidentyfikowanych już punktów newralgicznych infrastruktury. Europarlamentarzyści w grudniowej rezolucji zaznaczyli, że wymagałoby to co najmniej 100 mld euro.
Pakiet mobilności wojskowej przewiduje wspólne zasady i procedury dotyczące transportu wojskowego dla wszystkich państw członkowskich. Do tego dochodzi Europejski System Wzmocnionej Reakcji w zakresie Mobilności Wojskowej (EMERS), który będzie aktywowany w czasach kryzysu i umożliwi szybkie ustalanie priorytetów w zakresie ruchów wojskowych w całej Unii Europejskiej. Mowa również o uproszczeniu formalności celnych.
– Mamy nową regulację unijną zaproponowaną przez Komisję, którą teraz będzie się zajmował Parlament. Do końca roku nowe regulacje prawne dotyczące mobilności wojskowej będą gotowe – uważa Michał Szczerba. – Wszystko to będziemy chcieli robić we współpracy z NATO, bo przecież sojusz militarny na wypadek zagrożenia, uruchomienia artykułu 5, będzie odpowiedzialny za kwestie dowodzenia i wdrażanie planów ewentualnościowych w celu zatrzymania wroga.
Komisja Europejska chce przeznaczyć 17,65 mld euro na mobilność wojskową w następnym budżecie długoterminowym. To dziesięciokrotnie więcej, niż zaplanowano na ten cel w latach 2021–2027 (1,69 mld euro). W międzyczasie państwa członkowskie mogą również wykorzystać realokowane środki polityki spójności oraz instrument SAFE do wspierania projektów infrastrukturalnych dual-use.
– To będą gigantyczne pieniądze, które zobaczymy w nowym Funduszu Konkurencyjności, w nowym starym instrumencie „Łącząc Europę”, gdzie będzie finansowana również infrastruktura podwójnego zastosowania. Ale również Fundusz Spójności będzie mógł być przeorientowany – wyjaśnia Michał Szczerba.
Komisja Europejska w pakiecie na rzecz mobilności wojskowej zwraca również uwagę na zapewnienie dostaw energii na potrzeby transportu wojskowego i potrzeby obronne w przyszłych przepisach UE w zakresie bezpieczeństwa energetycznego i w strategiach dotyczących zrównoważonych paliw.
– Na przykład rurociągi z paliwami zatrzymały się na dawnej granicy między NRD a Republiką Federalną Niemiec. Nowe państwa członkowskie będące zarówno w NATO, jak i Unii Europejskiej nie mają możliwości strategicznego zaopatrzenia. To też jest przedmiotem naszej troski i szukania rozwiązań – zauważa Andrzej Grzyb.
Źródło: https://biznes.newseria.pl/news/parlament-europejski-chce,p1640622821








